photo_66463_1625203983_big.jpg

Marcin Mindykowski stracił pracę w Radiu Gdańsk. Dziennikarz otrzymał rozwiązanie umowy krótko po tym, jak podpisał list w obronie telewizji TVN24.

Mindykowski postanowił stanąć w obronie telewizji z ulicy Wiertniczej w kontekście tzw. "lex TVN" forsownego przez Zjednoczoną Prawicę. Dziennikarz podpisał się pod listem solidaryzującym się z telewizją.

Okazuje się, że aktywność pracownika publicznego nadawcy nie spodobała się jego przełożonemu, który zdecydował się rozstać z Mindykowskim.

- Z Radia Gdańsk zwolniono właśnie Marcina Mindykowskiego, dziennikarza zajmującego się od wielu lat kinem. Zrobiono to tuż po tym jak Marcin podpisał apel w obronie TVN. Wielki szacun dla Marcina, wielka hańba dla kierownictwa stacji - napisał na Twitterze reporter Radia Zet w Gdańsku Maciej Bąk.

- Jaka podstawa zwolnienia? - zapytał jeden z internautów.

- Sprzeniewierzenie się woli partii-matki, no bo za co innego się dziś z mediów narodowych zwalnia dziennikarzy? - odpowiedział Bąk.

         Popierasz zwolnienie - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl