159375529_127855662676266_4343406237213933122_n.jpg

Leszek Miller skomentował decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o przyznaniu podwyżek dla polityków. Były premier nie ukrywa zdziwienia.

Jarosław Kaczyński złożył politykom swojej formacji obietnicę podczas niedawnego dwudniowego posiedzenia klubu PiS w Ożarowie Mazowieckim. Prezes PiS-u, by zapanować nad nastrojami w partii, zapowiedział podwyżkę pensji dla klasy politycznej. Wynagrodzenia posłów wzrosną co miesiąc o... 60 proc.

Jak się okazuje, podwyżki nie obejmą tylko parlamentarzystów. W poniedziałek PiS złożył w Sejmie projekt ustawy obejmujący podwyżki wynagrodzeń dla samorządowców; wójtów, burmistrzów, prezydentów miast oraz radnych, a także dla prezydenta RP i byłych prezydentów.

- Szykuje się kolejna podwyżka, tym razem dla Andrzeja Dudy i prezydentów miast. Dla odmiany ma nad nią głosować Sejm. Moje zdanie jest niezmienne: to nie w porządku, gdy władza mrozi pensje w budżetówce i równocześnie uchwala sobie podwyżki. Ja za tym ręki nie podniosę - zapowiada poseł Adrian Zandberg.

Miller krytykuje rząd

Do sprawy podwyżek odniósł się na antenie Polsat News europoseł Leszek Miller. Były szef rządu nie szczędzi rządzącym gorzkich słów.

- Operacja podwyższania wynagrodzeń jest przeprowadzana tylnymi drzwiami. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby posłowie i senatorowie otrzymywali podwyżki nie w drodze nowelizacji ustawy, a w drodze rozporządzenia prezydenta. W ten sposób uniknięto debaty sejmowej - oceniał Miller.

            Popierasz MILLERA - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl