33731329318_931e38a17a_c.jpg

Szef rządu Zjednoczonej Prawicy wypowiedział się o inflacji. Mateusz Morawiecki uspokaja i wiąże wzrost cen towarów ze wzrostem zarobków Polaków.

W ostatnim czasie o inflacji mówił prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapinski. - Gdyby nie wzrost cen administrowanych i paliw to inflacja byłaby w pełni zgodna z celem NBP. Oznacza to, że krajowe czynniki popytowe, które są kluczowe z punktu widzenia polityki pieniężnej nie generują nadmiernej inflacji. Pamiętajmy ze nasza gospodarka jest w specyficznym momencie. Odrabia dopiero pandemiczne straty. O żadnym przegrzaniu nie ma mowy. W żadnych analizach odpowiedzialnych ośrodków nie znajduje to potwierdzenia. To dopiero początek odbijania po kryzysie pandemicznym - tłumaczył Glapinski i dodawał, z czego wynika inflacja 5-procentowa rok do roku.

- Inflacja nie ma negatywnego wpływu na zasobność portfeli Polaków. (...) Wynika to wyłącznie z wcześniejszych podwyżek cen energii, paliw i opłat za wywóz śmieci. To już się dokonało, nie mamy na to wpływu. Większość z tych czynników wygaśnie w przyszłym roku, baza ulegnie zmianie - komentował prezes NBP.

Co o inflacji uważa premier?

Na temat wzrostu cen wypowiedział się na konferencji premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu mówiąc o inflacji, wypowiedział się o szybkim tempie wzrostu płac Polaków.

- Inflacja jest kwestią, którą należy odnosić do wzrostu wynagrodzenia. Kiedy wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż inflacja, to znaczy, że za podobną pulę środków zarabianych możemy kupić więcej kg cukru, litrów mleka, benzyny, więcej par obuwia... - uspokajał Morawiecki.

- Dziś pomimo tego przyrostu inflacyjnego, który nas niepokoi, ludzie mogą nabyć więcej artykułów - podkreślał premier.

     Popierasz MORAWIECKIEGO - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl