petru.jpg

Byli lider Nowoczesnej Ryszard Petru poinformował o zwycięstwie w sądzie z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim.

Cała sprawa ma swój początek w 2019 r. Wówczas świto ujrzały taśmy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera. Przedsiębiorca nagrał Jarosława Kaczyńskiego i oskarżył o oszustwo przy projekcie budowy bliźniaczych wież na działce spółki Srebrna w centrum stolicy.

- Wiedział, że jego ludzie nie są w stanie podołać takiemu zadaniu. Mówił mi, że to jego wielka idea. Że próbował ruszyć tę inwestycję od 15 lat, ale nikt nie był w stanie jej zrealizować. Jego ludzie tylko o tym gadali. (...) Powiedziałem Kaczyńskiemu, że jeśli ma mi przekazać ten projekt, muszę mieć coś w ręku, bo na słowo nie możemy się umawiać. Chodziło o pełnomocnictwo, no i dostałem je od zarządu Srebrnej. (...) Umowa ze Strabagiem została uzgodniona w każdym szczególe, gotowa do podpisania. Tak samo z Gleeds. Był przygotowany przetarg dla architektów - zwierzał się Austriak w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Reakcja Petru

Na relacje Geralda Birgfellnera z Jarosławem Kaczyńskim zareagował w mediach społecznościowych Ryszard Petru. Były poseł nazwał lidera PiS "oszustem".

- Żaden z Jarosława Kaczyńskiego biznesmen. Człowiek, który zleca wykonanie prac i po roku nie płaci jest po prostu oszustem - stwierdził Petru.

Wyrok sądu

Sąd Apelacyjny w Warszawie stanął w czwartek po stronie Ryszarda Petru - o czym sam były parlamentarzysta poinformował na Twitterze.

             Popierasz wyrok  - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl