89748779_136074437931978_4149931988703739574_n.jpg

Zakaz zgromadzeń spontanicznych został przedłużony przez rządzących. Zachowanie władzy może dziwić w kontekście luzowania obostrzeń związanych z pandemią COVID-19.

Brak racjonalnego uzasadnienia, dlaczego w dalszym ciągu nie można się spontanicznie gromadzić. Zmiana została wprowadzona przez rząd w 2020 r. i miała na celu spowolnienie rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Obecnie na ulicach obserwujemy sytuację, w której ludzie zachowają się tak, jakby pandemia już nie istniała, a mimo to władza nie zamierza zezwolić na spontaniczne zgromadzenia.

Co o spontanicznych zgromadzeniach mówi Konstytucja?

- Każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa - czyt. w Art. 57.

Sędzia Dorota Zabłudowska ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" odniosła się w rozmowie z TVN24 do zachowania rządzących.

- Prawo do gromadzenia się jest jedną z podstawowych wolności konstytucyjnych. I zgodnie z konstytucją może zostać ograniczona tylko ustawą i tylko w zakresie niezbędnym dla realizacji jakichś względów porządku publicznego. Do tej pory rząd wydaje uparcie rozporządzenia w tej kwestii, które są sprzeczne z konstytucją, dlatego że ta kwestia powinna być regulowana ustawowo - mówi prawniczka.

Krytycznie o działaniach rządu wypowiada się także dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zdaniem prawnika mamy w Polsce zamach stanu.

- Dziś jest już oczywiste, że nie chodzi o walkę z epidemią. Chodzi o walkę z odważnymi obywatelami i odebranie nam prawa głosu. Polityczny zamach stanu trwa - ocenia uczony na Twitterze.

          Popierasz prawnika - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl