tomasz-lis-historia-prywatna_1.jpg

W 2019 r. Tomasz Lis przeszedł rozległy udar mózgu. Dzisiaj redaktor naczelny "Newsweeka" wraca do pełni sił, mało tego - przebiegł maraton po swoich dużych problemach zdrowotnych!

W ubiegłym roku, po udarze, Tomasz Lis pojawił się w programie Michała Figurskiego w Radiu Zet. Wówczas dziennikarz mówił o zdarzeniu z końca 2019 r.

- Nie byłem tak totalnie zaskoczony, bo to był drugi raz, a według lekarzy może i trzeci. Pierwszy raz udar przeszedłem w 2015 roku. Tamten medycznie stanowił mniejsze niebezpieczeństwo, ale był bardziej traumatyczny. Stałem na dworcu trzy godziny po zakończeniu maratonu w Rotterdamie. W ręce miałem bilet, który mi wyleciał i ta ręka zaczęła wykonywać jakieś przedziwne ruchy. Jak mi lewa ręka zaczęła klepać w prawe ramię, a potem sięgać do prawej kieszeni spodni, to nie wiedziałem, czy zwariowałem, czy mi się to śni, czy może zasłabłem i to są jakieś omamy. Nie byłem w stanie w żaden sposób tego zinterpretować - opisywał Tomasz Lis.

Figurski dopytywał dziennikarza, co jego zdaniem przyczyniło się do wystąpienia udaru.

- Maraton pierwszy, drugi, dziesiąty, piętnasty. Jakiś obłęd. To mi dawało poczucie niemal wszechmocny. Buńczuczno-narcystyczne przekonanie, że czas mija, a ja jestem coraz szybszy, mam coraz lepszą kondycję, więc jestem chyba niezwyciężony, a może nawet graniczy to z nieśmiertelnością. A potem jest szast-prast i człowiek się dowiaduje, że guzik z tego. To był jakiś miraż, iluzja i głupota po prostu.

- Udar jest specyficznym doznaniem, bo nie boli - dodawał naczelny "Newsweeka".

Powrót do sportu

W zaskakująco szybkim tempie Tomasz Lis wrócił nie tylko do zdrowia, ale także do sportu. Pierwsze przebieżki po udarze nie skończyły się wyłącznie krótkimi przebieżkami. Lis postanowił wrócić do biegania dystansów, które biegał przed 2019 r.

- Po sześciu latach przerwy i dwóch (według lekarzy trzech) udarach, skończyłem właśnie swój maraton #19. Czas nieważny (już nigdy nie będę biegał na czas). Dziś maraton wirtualno- korespondencyjny, w październiku brakujące mi do sześciu największych na świecie Londyn i Chicago - zapowiada Tomasz Lis.

             Szanujesz LISA - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl