69184002_2443945399015479_7154503785715101664_n.jpg

Marcin Kierwiński odniósł się do wstępnych wniosków z raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego organizacji kopertowych wyborów prezydenckich.

NIK kierowany przez Mariana Banasia postanowił przyjrzeć się organizacji majowych wyborów kopertowych. Rządzący poczynili kroki do ich przeprowadzenia w związku z trwającą pandemią koronawirusa.

Dziennikarze Onetu dotarli do wniosków z raportu końcowego NIK o wyborach kopertowych.

- 76 mln 507 tys. 400 zł — tyle wydaliśmy w 2020 r. na tzw. wybory kopertowe. Premier wielokrotnie złamał przy tym prawo - informuje red. naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk.

Pełny raport NIK-u ma zostać opublikowany 18 maja. - Wzywamy prezesa NIK Mariana Banasia do jak najszybszej publikacji raportu o wyborach kopertowych, a rząd do wyjaśnień, dlaczego służby specjalne nękają otoczenie prezesa NIK - zwrócił się do rządzących Robert Winnicki (Konfederacja).

- Z nieopublikowanego raportu NIK wynika, że prawniczka premiera ostrzegała Mateusza Morawieckiego przed odpowiedzialnością majątkową, karną i Trybunałem Stanu za naruszenie prawa związane z wyborami kopertowymi. A Jacek Sasin cwana bestia umył prawnie ręce - wypowiada się Mariusz Witczak (KO).

Kto zwróci pieniądze?

Wygląda na to, że w sprawie milionów wydanych przez państwo na wybory kopertowe rządzący mówią do nas "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało" i nie zamierzają nawet się z afery tłumaczyć. Być może dopiero po zmianie władzy cała sprawa wyjdzie na światło dzienne ze zdwojoną mocą, a osoby odpowiedzialne za szkodę dla państwa dopiero wówczas poniosą karę.

Poseł Marcin Kierwiński umieścił na Twitterze post, w którym opowiada się za tym, by politycy PiS odpowiedzialni za organizację wyborów, które się nie odbyły - zwrócili pieniądze do budżetu z własnej kieszeni.

     Popierasz KIERWIŃSKIEGO - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl