715px-Kaja_Godek.jpg

Kaja Godek w rozmowie z "Do Rzeczy" odniosła się do limitu wiernych w Kościołach. Aktywistce bardzo nie podobają się obostrzenia wprowadzone przez rząd PiS.

Od 27 marca w kościołach obowiązuje obostrzenie by na 20 m2 przebywała jedna osoba (wcześniej było to 15 m2). Z przestrzeganiem tej zasady różnie bywa, co widzimy na wielu nagraniach w internecie ukazujących, że na mszy przebywało więcej osób, niż powinno.

Kościół negocjował z rządem

Ministerstwo Zdrowia spotkało się z Episkopatem Polski, by skonsultować pomysł wprowadzenia obostrzeń na terenie świątyń. Po spotkaniu zaprezentowano wspólne oświadczenie, w którym ograniczono się wyłącznie do wspomnianych 20 m2 na jedną osobę.

- Kierując się troską o życie i zdrowie wiernych, uczestniczących w życiu Kościoła, apelujemy do wszystkich księży proboszczów o bardzo poważne podejście do obowiązujących zasad dotyczących liczby wiernych, którzy w jednym czasie mogą uczestniczyć w nabożeństwach - przeczytaliśmy w oświadczeniu Ministerstwa Zdrowia i Episkopatu Polski.

Godek o obostrzeniu

Limity wiernych w kościołach nie podobają się Kai Godek. Aktywistka prolife ocenia, że rządzący nie dbają o zdrowie Polaków, ponieważ osoby, które pozostają przed kościołem, mogą się przeziębić.

- W Niedzielę Palmową mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy część wiernych nie mogła wejść do kościołów, przez co musieli pozostać na zewnątrz. Nie wierzę, że służy to zdrowiu. W takiej sytuacji łatwiej się przeziębić i złapać jakąś infekcję, tym bardziej, że w czasie Triduum Paschalnego liturgia trwa znacznie dłużej. Przy pisaniu rozporządzeń władza nie patrzy zatem na dobro obywateli. Limity wiernych w kościołach są niebezpiecznym zjawiskiem, które będzie miało poważne konsekwencje społeczne. Warto zadać sobie pytanie, czy ktoś wprowadza takie prawo zupełnie nieświadomie, czy może czyni to z premedytacją? - krytykuje Godek rządzących.

             Popierasz GODEK - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl