EsNBn-jWMAA4uda.jpg

W środę w stolicy odbył się kolejny protest Strajku Kobiet. Protest był przeciwko planowanym zmianom w prawie mandatowym.

Zjednoczona Prawica chce przepchnąć przez Sejm zmiany w prawie dot. mandatów. Obywatel ma nie mieć możliwości nieprzyjęcia mandatu. Dopiero po przyjęciu kary będzie mógł dochodzić swoich praw w sądzie.

Według prawników projekt posłów PiS jest niezgodny z Konstytucyjną.

- Po noweli mandatowej:X zostaje spisany, gdy X odchodzi policjant wystawia mandat, o którym X nic nie wie, mimo to kara jest skutecznie nałożona, zaczyna biec termin do zapłaty grzywny i 7 dni na odwołanie. Możemy być ukarani nawet o tym nie wiedząc! Patologiczne państwo policyjne. To wszystko dzięki bardzo "praktycznemu" przepisowi o fikcji odebrania mandatu, gdy ktoś nie chce go odebrać albo pokwitowanie odbioru jest niemożliwe. Projekt przewiduje, że w takich sytuacjach policjant robi wzmiankę i mandat uznaje się za odebrany. Generator olbrzymich nadużyć - krytykuje projekt  prawnik Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Środowy protest

20 stycznia Strajk Kobiet wyszedł na ulice pierwszy raz w nowym roku. Do sieci trafiły kolejny raz zdjęcia z brutalnych interwencji policji wobec protestujących.

Wśród poszkodowanych m.in. Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog. - Jest ok. Zdrów i cały. Najgorszy gaz w oczy z bliskiej odległości, reszta to pieszczoty. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję. Nie jestem w stanie odpowiedzieć teraz każdemu - napisał w czwartek Kramek na Twitterze.

         Bronisz POLICJI - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl