Roman Giertych kolejny raz uderza w rząd. Tym razem sprawa dotyczy igieł, które placówki zdrowotne otrzymują do szczepień na koronawirusa.
Giertych skomentował już wcześniej aferę celebrycką dot. szczepień. Prawnik deklarował w social mediach, że PiS rozdmuchując skandal z udziałem artystów chce przykryć swoje działania.
- Nasz wspaniały rząd słusznie uznał, że najlepszą metodą, aby uniknąć wpychania się poza kolejką do szczepień, jest zablokowanie szczepień! To genialne! Wprawdzie ludzie będą umierać z powodu braku szczepionki, ale za to nikt nie umrze później niż powinien! Celebryci i aktorzy nie powinni wpychać się do kolejki. To oczywiste. Ale oczywistym jest również to, że rząd próbuje przykryć zabór banku oraz totalną nieudolność szczepień - uważa Giertych.
Prawnik w swoim poście umieszczonym na Twitterze drwi z tempa, w jakim są szczepieni Polacy. - Obliczyłem moją kolejkę do szczepienia uwzględniając tempo tegorocznych szczepień na COVID. Wyszło, że powinien się załapać 27.02.2041 roku. I to tylko dlatego tak szybko, bo skończę wówczas 70 lat.
We wtorek Giertych zwrócił uwagę na problem igieł, jakie otrzymują szpitale, w których dokonuje się szczepień na COVID 19.
- Szpitale wraz ze szczepionkami otrzymują za krótkie igły do strzykawek, przez co szczepienia przeciwko COVID-19 u niektórych mogą nie być efektywne - informowała w poniedziałek dziennikarka Katarzyna Młynarczyk (TOK FM).
Szpitale otrzymują za krótkie igły do szczepień. W związku z tym są dwa pytania:
— Roman Giertych (@GiertychRoman) January 5, 2021
1) Kto kupował od kogo strzykawki i za ile?
2) Jak rząd będzie chciał ten skandal zwalić na opozycje lub lekarzy lub elity lub aktorów lub Tuska? Albo ma wszystkich na raz.
Popierasz GIERTYCHA - kciuk w górę!


Polub Polityczek.pl |
|