61545224_439508953539914_1850790803295698944_o.jpg

Dominika Korwin-Mikke wypowiedziała się na temat szczepionek przyjętych przez artystów w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Od kilku dni trwa nagonka na artystów - 18-stu - którzy skorzystali z okazji i przyjęli pierwszą dawkę lekarstwa na COVID-19.

Opinia publiczna podzieliła się na dwa obozy; tych, którzy potępiają artystów i tych, którzy twierdzą, że z igieł zrobiono widły.

Do tej drugiej grupy należy Dominika Korwin-Mikke (blogera polityczna, prywatnie żona Janusza Korwina-Mikke).

Zdaniem publicystki sprawa jest "nic nieznacząca" i dziwi, że redakcje tę sprawę tak rozdmuchują.

"Czy ludzie naprawdę powariowali? Ja rozumiem, że czasy są trudne i nieprzewidywalne, ale nie pamiętam kiedy ostatnio zrobiono tak wielką aferę z tak nic nie znaczącej sprawy, jak szczepienia niektórych celebrytów poza kolejnością. A tutaj w mediach coraz to nowe, sensacyjne doniesienia: oprócz córki Krystyny Jandy - Marii Seweryn, Anna Cieślak, Radosław Pazura. Czyli osoby spoza grupy seniorów i służby medycznej. No i co z tego, że się zaszczepili? Ja im tego nie zazdroszczę!!! Przecież i tak nie będzie to miało wpływu na kalendarz szczepień przeciętnego Polaka. Przy takiej liczbie ludności w Polsce, kilka może kilkanaście szczepionek wydanych poza kolejnością ma znaczenie mniejsze niż marginalne. A chodziło o to, żeby zrobił się huk w mediach. Tylko nie rozumiem dziennikarzy którzy, traktują tę sprawę naprawdę poważnie i chcą rozliczać tych, którzy doprowadzili do szczepienia celebrytów bez kolejki" - ocenia Korwin-Mikke na Facebooku.

          Popierasz KORWIN - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl