aaaaaaaaaaaaaaaaaalrplfprfffff.jpg

Mecenas Ryszard Kalisz wypowiedział się o szeroko komentowanej sprawie imprezy, w której uczestniczył prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

W weekend portal pudelek. pl opublikował materiał z imprezy w Warszawie, na którym można było zobaczyć Rafała Trzaskowskiego. Publikacja ma pokazać Trzaskowskiego w złym świetle z powodu, że szef warszawskiego ratusza domaga się od dj-a, aby ten zmienił graną muzykę.

"To jest moje miasto" - powiedział ironicznie Trzaskowski do dj-a, sugerując, aby muzyka została zmieniona.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości łącznie z prorządowymi mediami rzucili się na Trzaskowskiego. Prezydentowi Warszawy oberwało się nawet od Konrada Piaseckiego.

- Nie przesadzałbym z histerycznymi tonami, ale podstawowe zasady BHP i zdrowego rozsądku podpowiadają, że jeśli jesteś prezydentem stolicy, niedoszłym prezydentem kraju, chcesz być liderem ruchu politycznego, to nie angażujesz się o 1 w nocy w negocjacje dotyczące pracy didżeja - stwierdził dziennikarz TVN24.

Z kolei publicysta Przemysław Szubartowicz bagatelizuje całą sprawę.

- Skoro media w Polsce robią aferę, że prezydent Warszawy prosi didżeja o Jamiroquai, a wobec utrwalanego w Polsce bezprawia wyduszają z siebie kłamliwe banały o „sporze prawnym” i „dwóch stronach barykady”, to po prostu są już częścią pisowskiego systemu, gdzie białe jest czarne - mówi Szubartowicz.

Prezydenta Warszawy wziął w obronę także adwokat Ryszard Kalisz.

- Nie idźcie tą drogą i nie dajcie się manipulować plotkarskim portalom. Każdy ma prawo do prywatności, do spotkania w gronie przyjaciół - ocenia Kalisz.

         Popierasz KALISZA - kciuk w górę!

+ 770
- 13

Polub Polityczek.pl