91676625_1138735879812968_2982102993552013487_n.jpg

Komentator sportowy oraz promotor bokserski Mateusz Borek odniósł się do krytyki, jaka na niego spadła po tym, gdy zdecydował się podpisać umowę z Telewizją Polską kierowaną przez Jacka Kurskiego.

Odejście z Polsatu. Nawiązanie współpracy z TVP ws. gal bokserskich, aż w końcu dołączenie do grona komentatorów piłkarskich na Woronicza. Tak w skrócie można opisać drogę Mateusza Borka w ostatnich miesiącach.

- W ciągu trzech lat pokażemy co najmniej 18 gal - powiedział na początku czerwca Marek Szkolnikowski, szef TVP Sport.

Boks jednak to nie wszystko. Wielu internautów przymknęło wówczas oko na zachowanie Borka. Czarę goryczy przelała informacja o oficjalnym dołączeniu dziennikarza do grona komentatorów piłkarskich. W stronę byłego pracownika Polsatu podpłynęło wiele wulgarnych komentarzy.

Dziennikarz umieścił na swoim profilu społecznościowym jeden ze wpisów.

- Dla mnie porażka przystąpić do Kurskiego, to jakby wszystko, co było jest w doopie, a gdzie szacun dla siebie gościu - skomentował jeden z internautów.

- A wie Pan, jaki ja mam zawód? Mnie polityka nie interesuje. Tylko duży sport. Jeśli Pan tego nie rozumie, proszę mnie nie obserwować i „jechać” ze mną w swoim towarzystwie - odpowiedział Mateusz Borek.

Kilka dni temu w rozmowie z portalem wirtualnemedia.pl krytycznie o Borku i jego odejściu z Polsatu wypowiedział się Marian Kmita.

- Przekroczył granice przyzwoitości. Wydawało mu się, że to on rządzi, wykroczył poza obowiązki komentatora. Chciał też, aby Kanał Sportowy, w którym pracuje obecnie, znalazł się na antenie Polsatu. To byłoby działanie sprzeczne z naszymi interesami i nie mogłem na to pozwolić. Wpuszczenie tej internetowej grupy do telewizji źle by się skończyło, bo ta tych ludzi dobrze znam. A po odejściu Mateusza zespół odetchnął, skończyły się napięcia - powiedział dyrektor ds. sportu w Telewizji Polsat. 

            Popierasz BORKA - kciuk w górę!


+ 6
- 359

Polub Polityczek.pl