46946421611_bf57f10ee7_c_1.jpg

Amerykańska ambasador w Polsce Georgette Mosbacher skrytykowała plany polityków Prawa i Sprawiedliwości ws. mediów.

Rządzący od dłuższego czasu wypowiadają się na temat koniecznych - ich zdaniem - zmian w branży informacyjnej.

- W partii wciąż toczy się dyskusja. Zwolennicy radykalnych rozwiązań – ja do nich należę – uważają, że dekoncentrację należy przeprowadzić tak, by tę skrajną nierówność na rynku medialnym skorygować w krótkim czasie - powiedziała Joanna Lichocka (PiS) w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Na temat mediów głos postanowiła zabrać amerykańska ambasador w Warszawie, która krytycznie ocenia zmiany zapowiadane przez PiS.

- Pluralizm w polskich mediach już istnieje. Przymusowe rozdrobnienie mediów ograniczy wolność słowa, ponieważ przetrwają tylko państwowe i małe media. Polskie społeczeństwo nie skorzystałoby na mniejszej liczbie różnorodnych głosów.

- Zmuszanie firm medialnych do sprzedaży akcji zmusi inwestorów do szukania innych rynków. To nie jest dobry klimat inwestycyjny - to cenzura. Przyciąganie inwestycji zagranicznych i silna gospodarka wymaga przewidywalności. Długoterminowe licencje = długoterminowa inwestycja, w każdym biznesie, w tym w biznesie mediowym - napisała Mosbacher na swoim profilu społecznościowym.

Rządzący jeszcze nie odnieśli się do słów amerykańskiej ambasador. Stanowisko zajął natomiast przedstawiciel opozycji poseł Bartłomiej Sienkiewicz (KO).

- Żeby nie było wątpliwości: pomysł PiS dekoncentracji mediów uważam za plan absolutnego zglajszachtowania wolnych mediów w Polsce. Ale fakt, że ambasador USA w tej sprawie zabiera publicznie głos jak wice-król Indii, uważam za poniżający dla mojego kraju. Tak wstaliśmy z kolan.

        Popierasz MOSBCHER - kciuk w górę!

+ 502
- 7

Polub Polityczek.pl