Unveiling_of_the_Rzhev_Memorial_to_the_Soviet_Soldier_01.jpg

Białoruskie służby zatrzymały wczoraj w centrum Mińska zagranicznych dziennikarzy. Chodzi o relacjonowanie protestów przeciwko dyktatorowi Aleksandrowi Łukaszence.

- Łączna liczba zatrzymanych we wczorajszej akcji w Mińsku przekroczyła 200 osób, wśród nich około 50 dziennikarzy. Większość dziennikarzy została zwolniona jednak co najmniej kilku z Belsatu i operatora amerykańskiej "Current TV" pozostawiono w areszcie - informuje dziennikarz Andrzej Poczobut.

Wśród zatrzymanych byli dziennikarze m.in. BBC, Reuters, TVN24 - (Andrzej Zaucha, "Fakty" TVN").

Poseł Michał Szczerba (KO) poinformował, że Polak został zwolniony tego samego dnia.

- Dobra wiadomość Andrzej Zaucha jest wolny. Nie ma zgody na bezprawne zatrzymywanie dziennikarzy zagranicznych i krajowych wykonujących pracę. To czas na reakcję społeczności międzynarodowej! - komentuje poseł Szczerba.

- Zatrzymanie dziennikarzy, w tym Andrzeja Zauchy z TVN, oznacza, że Łukaszenka przygotowuje się do siłowej rozprawy z protestującymi na ulicach Mińska. Niezbędna stanowcza reakcja Polski i Unii Europejskiej. Sankcje muszą zostać rozszerzone i wzmocnione - ocenia poseł Robert Tyszkiewicz (KO). 

Białoruski dyktator stara się opanować od kilku tygodni protesty na ulicach, które rozpoczęły się po wyborach prezydenckich w kraju. Zdaniem opozycji wybory zostały sfałszowane.

W dalszym ciągu nie wiadomo, jaki będzie finał "rewolucji". Nie jest wykluczone, że na Białorusi zainterweniuje Rosja - prezydent Władimir Putin zadeklarował gotowość rosyjskich wojsk do interwencji.

              Szanujesz TVP - kciuk w górę!

+ 7
- 368

Polub Polityczek.pl