96003200_279314779772788_4234861604373650793_n.jpg

Posłanka Barbara Nowacka postanowiła odnieść się do wczorajszej decyzji Sejmu dot. podwyżek dla polityków.

Rzadzący - ale głównie politycy opozycji są od wczoraj ostro krytykowani za poparcie projektu PiS-u. Projektu zakładającego wysokie podwyżki dla klasy politycznej oraz wprowadzenie pensji dla Pierwszej Damy.

Zwolennicy opozycji nie rozumieją, jak ich przedstawiciele w Sejmie mogli poprzeć podwyżki w momencie, kiedy kraj boryka się z pandemią, ludzie tracą miejsca pracy, a w sklepie rosną ceny produktów.

- Naprawdę próbuję dociec, co sobie myśleli liderzy opozycji wchodząc w ustawkę pt. podwyżki dla władzy. Nie potrafię - wypowiada się publicysta Marcin Celiński.

- Podwyżki poselskich pensji Zjednoczona Prawica bez trudu przegłosowałaby sama. Opozycja miałaby wtedy znakomity powód aby krytykować rządzących i jednocześnie pełniejszy portfel. Ta polityczna bezradność jest zdumiewająca - ocenia dziennikarz Igor Sokołowski.

Do krytyki postanowiła odnieść się na swoim Facebooku posłanka Barbara Nowacka, która wczoraj zagłosowała "za" nimi.

- Poparliśmy podwyżki, gdyż uważamy, że zmiany systemowe w wynagradzaniu osób sprawujących funkcje publiczne są niezbędne. Kraj, w którym wiceminister finansów zarabia 7 tys. zł, a firmy mogą sobie kupić dowolnego posła czy radnego za 2 tys. zł miesięcznie, to kraj galopujący w stronę korupcji.

- Kapitał polityczny na tej sytuacji zbijają zaś populiści. My nie jesteśmy populistami. Uważamy, że sprawne państwo to państwo z transparentnym finansowaniem partii i zarobkami powiązanymi wskaźnikowo. Jego elementem jest przejrzysty system wynagrodzeń urzędników państwowych i osób sprawujących funkcje publiczne. I to jest właśnie wprowadzane - przekonuje Nowacka.

           Popierasz NOWACKĄ - kciuk w górę!


+ 58
- 3994

Polub Polityczek.pl