aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakedkededede.jpg

Europoseł Radosław Sikorski odniósł się do rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z rosyjskimi YouTuberami.

Młodzi Rosjanie zadzwonili do Kancelarii Prezydenta, podając się za sekretarza ONZ. Kancelaria... połączyła ich z prezydentem Andrzejem Dudą, który odpowiadał im na każdy poruszony temat, zupełnie nie mając świadomości, że jest wkręcany.

Kancelaria Prezydenta potwierdziła już autentyczność rozmowy i ma wydać oficjalny komunikat w tej sprawie.

Zdaniem dziennikarza Witolda Repetowicza z portalu "Defence 24", ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za zaistniałe zdarzenie.

- Z całą pewnością za tę rozmowę ktoś powinien zapłacić, polecieć. Nie ulega też wątpliwości, że działalność tych "pranksterów" to nie zabawa, ale operacje rosyjskich służb - ocenia Repetowicz.

- To nie służby łączą ważne rozmowy prezydenta czy szefa MSZ. To rola wysokich urzędników wokół nich. Rozmowę się UMAWIA, rozmówcę sprawdza. A tu wygląda, że dzwoniącego łączono z PAD bez procedur. Jest odsłuchujący. Gdy po minucie słychać, że to żart, trzeba skończyć. Żenada - komentuje całe zdarzenie senator Marcin Bosacki.

W czasie nagrania słyszymy, jak prezydent Andrzej Duda posługuje się nie najpłynniej językiem angielskim i na ten fakt zareagował europoseł Radosław Sikorski, który porównał angielski Dudy do... angielskiego Trumpa.

"Jego angielski (...) jest na podobnym gimnazjalnym poziomie co prezydenta Donalda Trump" - pisze Sikorski na Twitterze. 

- Tak to jest, jak kadry dobiera się wedle lojalności partyjnej. Profesjonalny dyplomata usłyszałby rosyjski akcent po pierwszym zdaniu - dodaje Sikorski. 

Komentarz w mediach społecznościowych umieściła także posłanka Agnieszka Dziemianwicz-Bąk (Lewica Razem).
        Popierasz Sikorskiego - kciuk w górę!

+ 693
- 10

Polub Polityczek.pl