aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakdokdrfrfffffffffffff.jpg

Ludwik Dorn wypowiedział się po wczorajszym - kolejnym - ataku "Wiadomości" TVP na Rafała Trzaskowskiego.

"Wiadomości" nie ustają w atakach na kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich 28 czerwca. Prezydent Warszawy przedstawiany jest jako czyste zło. TVP liczy na to, że obrzydzając opinii publicznej Trzaskowskiego - Andrzej Duda zwycięży w nadchodzących wyborach.

Tym razem "Wiadomości" zasugerowały, jakoby wybór Trzaskowskiego na urząd prezydenta Polski mógłby spowodować, że Polska straci 200 mld zł.

- Obejrzałem wczorajsze "Wiadomości". 36 minut programu, a w nim: 39 wzmianek o Rafale Trzaskowskim - wszystkie nacechowane negatywnie 36 wzmianek o PAD - wszystkie nacechowane pozytywnie. 1 cytat z Szymona Hołowni. 0 wzmianek o pozostałych kandydatach - komentuje dziennikarz Wojciech Szacki.
- Antysemickie insynuacje w TVP to przejaw paniki, która zapanowała w sztabie Andrzeja Dudy. Tonący chwyta się brzytwy - odnosi się do materiału poseł Jan Grabiec.

***

Do zachowania TVP postanowił odnieść się także były przyjaciel Jarosława Kaczyńskiego - Ludwik Dorn.

- Niektórzy krzyczą: faszyzm, antysemityzm, ale ja się nie przyłączę. Nawet zacieram ręce z uciechą: dobrze nam idzie. Postarajmy się zrozumieć istotny sens sekwencji ataków propagandy PiS na Rafała Trzaskowskiego, który stanowi dla reelekcji p. Dudy największe zagrożenie. Najpierw była wrogość do chrześcijaństwa biorąca się z inspiracji „żydowskiego filozofa Spinozy”, potem patronowanie nauce masturbacji wśród czterolatków, potem doszło gender i LGBT jako neobolszewizm, a teraz mamy wyprzedaż Polski w żydowskie ręce. Dużo tego jest i proszę zwrócić uwagę na szybką zmienność w czasie. Podejmuje się kwestie jednego zagrożenia, szalenie rozdmuchuje, by po dwóch, trzech dniach zacząć się rozwodzić nad następnym. Widać w centrali mądre głowy dochodzą do wniosku, że coś nie chwyciło, że temat nie żre, choć żreć powinien, więc trzeba się przerzucić na coś nowego.

- Staram się analizować politykę realistycznie i wiem, że kampanie trzeba budować na emocjach. A najsilniejsze są dwie: strach i nadzieja. O nadzieje dziś trudno, mamy koronakryzys i jego następstwa gospodarcze, dominują obawy. Kampanie zatem można budować przede wszystkim na strachu i PiS to robi. Dlaczego mu nie wychodzi? Ano nie wychodzi dlatego, że strach, nawet urojony, musi się odwoływać do czegoś, co istnieje rzeczywiście i co można wskazać placem. W 2015 roku palcem można było wskazać na uchodźców. W Polsce ich nie było, ale Polska w telewizji i internecie oglądała najpierw dziesiątki, a potem setki tysięcy koczujących na dworach i ulicach w Europie, i całą dezorganizację społeczną, którą to wywołało.

Zdaniem Dorna obecna narracja obozu władzy trafia w próżnię.

- Dziś pisowskie straszenie zagrożeniem dla chrześcijaństwa, masturbacją czterolatków, neobolszewizmem i roszczeniami żydowskim większość wkłada między bajki, a to dlatego, że żyją innymi obawami: strachem o swoje zarobki, miejsca pracy, o to, czy starczy do pierwszego, co będzie za pół roku, a co za rok. Jarosław Kaczyński przypomina strasznego dziadunia, który, by skupić wokół siebie rodzinę, straszy ją wielkim, czarnym ludem, przed którym on za pomocą swego wnusia-dudusia jest w stanie swoje stadko obronić. Ale rodzinka nie zwraca za bardzo uwagi na ględzenie dziadunia, bo wie, że mieszka w domu na terenie zalewowym i rzeka nieopodal wał przeciwpowodziowy przerwała. Zastanawia się, czy zaleje tylko piwnicę, czy może też i parter, ile trzeba będzie wydać na osuszanie i remont, i skąd wziąć pieniądze.

Jak mógłby odpowiadać na narrację PiS-u Rafał Trzaskowski?

- Na jakim strachu może budować swoją kampanię anty-PiS, przede wszystkim Rafał Trzaskowski? Czego Polacy mogą się bać, jeśli chodzi o władzę państwową? Mogą się bać jej nieudolności. Dlatego powtarzam po raz kolejny: czas na pokazanie nieistnienia miliona samochodów elektrycznych, na ukradzioną stępkę pod prom w Szczecinie i plac budowy Ostrołęki C, w który władowano spisane na straty miliard złotych. Czas postawić pytanie, czy większość chce, by w bardzo trudnym czasie rządziły nią fajtłapy - komentuje Ludwik Dorn.

           Popierasz Dorna - kciuk w górę!


+ 902
- 7

Polub Polityczek.pl