27725220155_0b6f94f5d1_c.jpg

Generał Mirosław Różański (dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych w latach 2015–2016) zareagował na wkroczenie polskich żołnierzy na teren Czech.

Polscy wojskowi zajęli skrawek miejscowości Pelhrimov. To właśnie tam żołnierze postawili swój przygraniczny posterunek w związku z trwającą epidemią koronawirusa.

"Strzegący polskiej granicy w czasie pandemii mundurowi ustawili swój posterunek tuż przed popularną zabytkową kaplicą" - informuje tygodnik "Wprost".

Do całej sytuacji odniosło się Ministerstwo Obrony Narodowej.

"Żołnierze Wojska Polskiego realizują na granicach wsparcie Straży Granicznej. Lokalizacja posterunku była wynikiem nieporozumienia, a nie działaniem celowym i została niezwłocznie skorygowana. Nie jest natomiast prawdą jakoby polscy żołnierze zabronili robienia zdjęć kapliczki, poprosili natomiast o niefotografowanie samego posterunku" - czytamy w komunikacie resortu obrony narodowej.

***

- Mariusz Błaszczak powinien zostać natychmiast zdymisjonowany - komentuje całą sprawę poseł Krzysztof Mieszkowski.

- Budowanie dobrych relacji w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Wyście tam już do końca powariowali w tym rządzie? - pyta rządzących poseł Sławomir Neumann.

Na zachowanie wojskowych zareagował także generał Mirosław Różański.

- Może Panowie za dużo pokazów, parad, i „pikników wojskowych” zamiast szkolenia bojowego(?) - zwraca się generał w stanie spoczynku do obecnie dowodzących wojskiem.

Różańskiemu odpowiedzieli internauci:

"Chłopcy mieli mapy wydrukowane przez Sasina".

"Skoro rozmieszczono posterunki to ktoś to zaplanował i wydał rozkaz. Jeżeli nie to tym gorzej. Kto jest odpowiedzialny za taką sytuację Panie Błaszczak? Kto poniesie konsekwencje dyscyplinarne? Takie sytuacje są następstwem braku szkolenia i dowodzenia w Siłach Zbrojnych".

"Gdyby to był obwód kaliningradzki, to pewnie właśnie mielibyśmy wojnę i tym razem, rzeczywiście my byśmy ją zaczęli..."

"Szkolenia bojowego? Panie generale - czytania mapy uczą w podstawówce. Nie trzeba być zuchem/harcerzem, by wiedzieć, że określenie 'rzeka/potok graniczna/y' oznacza, że jeden brzeg jest nasz, a drugi - ich. Tymczasem nasi wojacy zrobili sobie piknik po czeskiej stronie...".

        Popierasz Różańskiego - kciuk w górę!


+ 941
- 8

Polub Polityczek.pl