aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaalplpe.jpg

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Joanna Mucha wypowiedziała się o wicepremierze Jacku Sasinie.

Wybory prezydenckie 10 maja się nie odbyły - a koszt ich organizacji wyniósł blisko 70 mln zł. Wicepremier i minister Aktywów Państwowych - Jacek Sasin, na początku kwietnia deklarował w programie "Kropka na i" że poda się do dymisji, jeżeli wyborów nie uda się przeprowadzić.

- Mogę się podać, jeśli to pani, czy komuś potrzebne to mogę do zadeklarować, ale do takiej sytuacji po prostu nie dojdzie. Poczta jest gotowa, żeby to zadanie wykonać, cały czas mimo epidemii pracują, przynoszą przesyłki do domów - mówił polityk PiS-u.

Po blamażu wyborczym w wykonaniu rządzących Sasin dalej pozostaje na stanowisku a o koszta związane z wyborami oskarża polityków opozycji.

- Normalnie tego typu rzeczy, jak koszty wyborów, reguluje budżet państwa. Ale tak obserwuję to wszystko, co się dzieje wokół wyborów. Opozycja cały czas trąbi i chwali się, że te wybory nie odbyły się i to jest ich wielki sukces, że te wybory zablokowali. Może się podzielą tymi kosztami nieodbytych wyborów? Wyborów, które zgodnie z Konstytucją i zarządzeniem Marszałek Sejmu powinny odbyć się 10 maja - powiedział Sasin na antenie radia RMF FM.

Do zachowania ministra odniosła się posłanka Joanna Mucha.

- Jacek Sasin pozostanie na zawsze symbolem braku skuteczności, nieudacznictwa. Mimo to nie został zdymisjonowany. Warto zadać sobie pytanie o to, w jakiego typu grupach tak skrajne nieudacznictwo jest tolerowane. Odpowiedź jest prosta: w tych, gdzie liczy się lojalność, a nie wynik działania, tam, gdzie wszyscy wzajemnie mają na siebie haki. W grupach przestępczych. W mafii. Dzisiejsze państwo PiS działa jako system wzajemnych zależności jak pajęczyna oplatająca kolejne instytucje, obszary życia. Nie można tak po prostu wyciąć fragmentu pajęczyny. Tym bardziej nie można wyciąć tak istotnego fragmentu - miejsca, w którym trzymana jest kontrola nad spółkami skarbu państwa. W przypadku PiS trzymanie kontroli nad spółkami skarbu państwa to kontrolowanie równomierności grabieży państwa przez różne frakcje prawicy. Żadna nie może złupić więcej niż inna, bo to zachwiałoby relacjami. I nie jest przypadkiem, że to właśnie Jacek Sasin do tej roli został wybrany. Zajmuje on bowiem jedno z najwyższych miejsc na drabinie lojalności i służalczości.

- Jacek Sasin jest też nieodwoływalny, bo za dużo wie, ale to wydaje się oczywiste nawet dla laików. Zaskoczyło mnie natomiast to, że nawet Mateusz Morawiecki musiał mu oddać hołd. Ten sam Morawiecki, na którego Jacek Sasin wyrzuca kompromaty dotyczące zakupu maseczek przez KGHM - które sam nadzoruje.

- Jacek Sasin to w ogóle ciekawy przypadek. Przygotowywał wizytę smoleńską śp. Lecha Kaczyńskiego - winę za własne błędy zwalił na Arabskiego. Pod jego nosem wykwitł SKOK Wołomin - winny jest Tusk. Miał kupić linie Condor dla LOTu - winni są chyba Niemcy. Za zakup maseczek przez KGHM i za druk kart wyborczych - winę zwala na Morawieckiego. Powinien nazywać się Jacek „to nie ja!!!” Sasin. Jest jak bohater piosenki Młynarskiego - co mu dasz do zrobienia - zawsze spieprzy i będzie żwawo rozglądał się za tym, co jeszcze spieprzyć mógłby. Zapewne zawczasu upatruje sobie winnych - komentuje posłanka Koalicji Obywatelskiej.

          Popierasz Muchę - kciuk w górę!

+ 710
- 7

Polub Polityczek.pl