aaaaaaaaaaaaaaaalspelpdepedffff.jpg

Dziennikarz Konrad Piasecki (TVN24) wypowiedział się na temat bieżących tematów politycznych w kontekście trwającej pandemii koronawirusa.

Wybory prezydenckie. "Nie widzę powodu, by nie wprowadzić stanu klęski żywiołowej, który też odsunie wybory. Prowadzenie kampanii dziś byłoby nieprzyzwoite, a przeprowadzenie głosowania w sytuacji tysięcy chorych - niemożliwe. Gdy wszystkie siły trzeba skupić na walce z pandemią, nie można skupiać się na kampanii wyborczej. Przekonanie sztabowców PiS, że majowe wybory oznaczają pewny sukces, zdaje mi się złudne. Nastroje lada tydzień zaczną się pogarszać, a w ostrej kampanii pojawią się trudne pytania np. o to, na targach, o jaką ustawę skupiał się prezydent, gdy koronawirus docierał do Polski".

Wyborczy start Jakubiaka. "Kandydat na posła, który przed paroma miesiącami dostał 0,54% procent głosów w swoim okręgu, teraz, w parę dni, w czasie epidemii, zbiera 140 tys. podpisów. To się nazywa cudowna reaktywacja. Boję się tylko, że wiem, kto był cudotwórcą.

Koronawirus. "Korea, miesiąc temu, miała podobna do naszej liczbę zachorowań. Z 15 tys. testów na dobę i dużą dyscypliną ma dziś 6,5 tys. chorych, 100-150 nowych przypadków dziennie. To może dawać wyobrażenie o tym, jak wyglądać będziemy pod koniec kwietnia. W Europie nikt się wirusem ani szczególnie nie przejmował, ani nie przygotowywał. I dotyczy to Komisji Europejskiej, jak i rządów narodowych. Wszystkich. Dopiero epidemia w Lombardii zmobilizowała państwa do działania. Zwalanie na Brukselę winy to szukanie kozła ofiarnego".

Gospodarka. "Ciekaw jestem, czy po latach świat nie dojdzie do wniosku, że lepiej było odizolować osoby 70+ i z problemami płucnymi, a pozostałym pozwolić przechorować koronawirusa i nabyć odporności. Bo dzisiejszy reżim właściwie powinien trwać wiele miesięcy, a i tak nie musi dać sukcesu. Są dwa wyjścia. Albo obecny stan zamrożenia utrzymywać miesiącami i patrzeć jak wali się gospodarka, a ludzie biednieją, albo zacząć myśleć o życiu z koronawirusem. Myślę, że po Wielkanocy zacznie się myślenie o rozluźnianiu rygorów. O otworzeniu szkół, knajp, usług, przy zachowaniu maksymalnego dystansu, izolowaniu osób starszych, higienie i nieustannym odkażaniu. Nie widać drogi szybkiego zwalczenia wirusa, być może świat jest skazany na inne reguły przez lata, a my na życie w stanie oswajania się z tym lękiem.

Postulaty budowania planów na normalizację życia z koronawirusem to nie sadystyczne, neo-liberalne bajania. Długi okres życia w zamrożeniu zrujnuje gospodarkę tak bardzo, że domaganie się pomocy od państwa będzie trafiało w próżnię. Bo to państwo będzie równie biedne, jak każdy. Miało być zawsze pięknie, zasobnie i szczęśliwie. Nie będzie. I może to jest ostatni i najlepszy moment, by zadać pytanie, czy 50 miliardów wydawane na 500+ dla każdego i 13. emeryturę niezależnie od jej wysokości, to wydatki, które w najbliższych latach będą najsensowniejsze".

Propaganda rządu PiS. "W ważnych i trudnych chwilach dobrze jest, żeby porzucono propagandę na rzecz prawdy. A prawda jest taka, że państwo Polskie nie przygotowywało się "miesiącami" na nadejście epidemii. Tak - podobnie jak i inne państwa. Nie kupowano sprzętu, nie budowano planów i scenariuszy. Regulamin sejmu można było zmienić na posiedzeniu 2 marca. Nie zrobiono tego. Może pora otwarcie powiedzieć "zostaliśmy zaskoczeni, dopiero tragedia Włochów zaczęła uświadamiać nam powagę sytuacji", a nie powtarzać puste, propagandowe slogany, z gatunku "silni, zwarci, gotowi".

Od własnego rządu oczekuję, że nie będzie próbował budować propagandowej narracji o "wielomiesięcznych przygotowaniach" bo ich po prostu nie było. Posiedzenie sejmu też można było przygotować, choćby na stadionie, a nie uznawać, że "jakoś to będzie"".

        Popierasz Piaseckiego - kciuk w górę!


+ 913
- 37

Polub Polityczek.pl