coronavirus-4910360_640.jpg

"Reporterzy Bez Granic" śledzą, jak chińska cenzura pomogła rozprzestrzenić się koronawirusowi. Organizacja twierdzi, że chińskie media mogłyby donieść znacznie wcześniej o powadze epidemii, gdyby Pekin gwarantował wolność prasy.

W dniu, w którym Chiny oficjalnie powiadomiły Światową Organizację Zdrowia (WHO) o istnieniu zapalenia płuc o nieznanym pochodzeniu, zmusiły platformę dyskusyjną WeChat do stłumienia dużej liczby słów kluczowych związanych z epidemią. To tylko jeden przykład cenzury wywieranej przez Pekin podczas kryzysu koronawirusowego, kontroli informacji, która według Reporters Without Borders przyczyniła się do rozprzestrzenienia SARS-CoV-2.

Według raportu opublikowanego przez organizację we wtorek „bez kontroli i cenzury narzuconej przez władze chińskie, chińskie media poinformowałyby opinię publiczną na długo przed epidemią koronawirusa, ratując w ten sposób tysiące istnień ludzkich i unikając być może pandemii ”.

W czasie debaty, dotyczącacej tego, czy reżim autorytarny taki jak Chiny reaguje lepiej niż demokracja na kryzys zdrowotny spowodowany koronawirusem - RBG przeanalizowali wydarzenia, które miały miejsce na początku epidemii i zerowych informacji na jej temat w chinskich mediach. Chiny zajmują 177 pozycję na 180 państw w Światowym Rankingu Wolności Prasy.

Badania opublikowane 13 marca przez University of Southampton ujawniają, że Pekin mógłby zmniejszyć liczbę infekcji o 86%, gdyby nałożył środki ograniczające dwa tygodnie wcześniej (wprowadził je 22 stycznia)

Pierwszy udokumentowany przypadek osoby zarażonej nowym koronawirusem datowany jest na 17 listopada, 55-letniego mężczyzny z Wuhan - dane rządowe. W tym czasie lekarze mogli jedynie potwierdzić „zapalenie płuc nieznanego pochodzenia”, miesiąc później, 20 grudnia, władze już wiedziały, że co najmniej 60 pacjentów w Wuhan cierpiało na „nieznane zapalenie płuc podobne do SARS” i że kilku z nich było na targu rybnym w Wuhan.

„Gdyby władze nie ukryły przed mediami istnienia epidemii związanej z bardzo popularnym targiem, społeczeństwo przestałoby odwiedzać to miejsce na długo przed jego oficjalnym zamknięciem, 1 stycznia” - stwierdzają "Reporterzy Bez Granic".

Niektórzy lekarze, którzy wiedzieli o wybuchu epidemii zapalenia płuc, nie zaalarmowali mediów, aby uniknąć narażania się na „surowe kary, od nagany zawodowej po kary więzienia”. Tak jest w przypadku dr Lu Xiaohong, szefa gastroenterologii w szpitalu miejskim nr 5 w Wuhan, który już 25 grudnia podejrzewał, że wirus może być przenoszony między ludźmi. Gdyby w Chinach istniała wolność prasy, „dr Lu Xiaohong wziąłby na siebie obowiązek ostrzeżenia mediów”. Zamiast tego lekarz został cztery dni później aresztowany za szerzenie „fałszywych plotek”.

„Gdyby chińskie władze były przejrzyste, przekazałyby sekwencję genomu koronawirusa mediom, naukowcom, dając społeczności międzynarodowej cenny czas do badań nad opracowaniem szczepionki”.

I chociaż nie można ustalić, co by się stało, gdyby społeczność międzynarodowa miała szybszy dostęp do danych na temat koronawirusa, można stwierdzić, że tylko wtedy, gdy obywatele są informowani o faktach - mają więcej narzędzi do ochrony siebie i mogą zażądać od władz podjęcia niezbędnych środków slużących do ochrony ludności.  

covid-19-4940487_640.jpg

Żródło/PATRICIA R. BLANCO/"El Pais"

             Popierasz RBG - kciuk w górę!


+ 199
- 7

Polub Polityczek.pl