aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaslrpfffff.jpg

Psychoterapeuta Piotr Pietucha (prywatnie partner pisarki Manueli Gretkowskiej) podzielił się swoją refleksją na temat wydarzeń politycznych w naszym kraju.

Pietucha jest sfrustrowany tym, co widzimy od kilku lat w wykonaniu władzy PiS - jak i nie szczędzi słów krytyki w kierunku polityków opozycji.

Kurski

"Satrapowie, despoci, każda autorytarna władza, każdy socjopata na szczycie, wybiera sobie wiernego kundla, który będzie publicznie szczekał, lizał, merdał ogonem. Przeważnie są to bezobciachowe kreatury, bez czci i sumienia, zdolne do każdej podłości. Hitler miał Goebbelsa, komuchy Szczepańskiego, Jaruzel Urbana, pisiory mają Kurskiego".

TVP

"Od dawna nie oglądam T.V. Czasem w trasie, tankując na Orlenie, mimochodem rejestrowałem te prymitywne rzygowiny wyciekające z monitorów na cały regulator. Na facebooku znajomi złośliwie publikują te upiorne paski z D.T.V. Szczujnia i fabryka nadchodzącej przemocy. Za nasze pieniądze, nasze ciężko zapracowane miliardy".

Zdarzenie w galerii handlowej 

"Niedawno w Galerii stanąłem przed bankomatem, wyjmowałem kartę z portfela. Podszedł ubrany na czarno facet i ramieniem zepchnął mnie na bok, aż się zatoczyłem, łapiąc równowagę. Spokojnie zajął moje miejsce a ja poczułem się jak kopnięty śmieć. Zobaczyłem jego łysy łeb, tępe spojrzenie, byczy kark i zamilkłem. Czułem tchórzliwy strach, dławiące upokorzenie, zalała mnie fala morderczej furii. W ułamku sekundy pomyślałem, że gdybym miał pistolet, to bym do sk******na strzelił. Przeraziłem się samego siebie.

Wróciłem do domu roztrzęsiony. Manuela pyta: co mi jest ? - Nie wiem - kłamię- ale czuję, że dochodzę do jakiegoś kresu wytrzymałości..."

Rządy PiS-u

"Od kilku lat ta nieprzerwana litania narastającej grozy: zrobili to, zniszczyli tamto, zgnoili te, rozwalają, demontują... Teraz to szczucie, polowanie na marszałka Grodzkiego...

Opozycja i bezradność

"To ciągłe odraczanie, karmienie złudnymi obierkami świńskiej nadziei: zobacz, ocaliliśmy Senat, te wyliczenia - jest nas procentowo więcej, przed nami wybory, mamy szansę, jeszcze tylko 3 miesiące... Sto dni Napoleona, myślę w duchu.

Widok przełamującej się opłatkiem z klerem i gangsterami Kidawy mnie zemdlił, na uśmiechniętego Biedronia nie mogę patrzeć, Kosiniak, poczciwy parafianin, nie z mojej wsi, Hołownia, nie z mojej planety. Coraz mocniej czuję się jak w dzieciństwie, bezradne dziecko skazane na patologiczny dom. A przecież jestem dorosły. Znoszę coś, czego nie powinienem. Ktoś mi bez przerwy pluje w twarz a ja cierpliwie odwracam głowę.

Czy chcę tak dalej żyć? Mechanizm współuzależnienia: człowiek osłabiony własną bezradnością, plugawiący sam siebie uległością, czyimiś warunkami, coraz słabszy, bo nie szanujący siebie, nie ma sił na zmianę. Nie tylko nauczył się trwać w opresji ale nie wierzy, że stać go na lepsze życie. Że zasługuje na lepszy los. Zaprawia się w uległym znoszeniu syfu, który w gruncie rzeczy sam codziennie wybiera i akceptuje. Błędne koło rozpaczy i znieczulenia. Kiedy zaczyna się a kiedy przestaje sobą gardzić ?

Chowam się w ogrodzie, w książkach. Pielęgnuję samozakłamanie, rafinadę mniej lub bardziej wyszukanych mechanizmów obronnych: zaprzeczam, racjonalizuję, zbywam. Mądrze biadolę i jestem głupio wyrachowany. Wyrzucam sobie histerię, kiedy się czuję jak berliński Żyd z lat 30 - tych: Melcia, Polcie, spokojnie, bez histerii, nic złego się nie dzieje! Ale czuję, że nadszedł czas na dojrzałe, trzeźwe szachy. Nie ze śmiercią jak u Bergmana, tylko z resztą naszego życia.

Cena za zmianę bywa surowa, czasem bezlitosna. Emigrując z komuny, zostawiłem dziecko, przyjaciół, zaplanowany i rozpisany doktorat. W Sztokholmie zaczynałem od analfabety i pomywacza w tureckiej knajpie. Byłem zdeterminowany, nie hamletyzowałem. Szczerość bezsilności to początek siły na odważną decyzję. Sto dni, Manuelo, oświadczam publicznie. Tyle jeszcze wytrzymam. Jak kiedyś w wojsku, odcinając dni po centymetrze".

dcda0443-ac51-43a5-bb0c-1a48e50af572.jpeg

        Popierasz Pietuchę - kciuk w górę!


+ 1695
- 18

Polub Polityczek.pl