aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaslrpglgrffffff.jpg

Duchowny Daniel Wachowiak (proboszcz parafii w Piłce, gmina Wieleń) zaatakował prezydenta Lecha Wałęsa, który wygłosił dzisiaj przemowę na konwencji Koalicji Obywatelskiej.

Wałęsa rozgrzał środowisko prawicowe swoimi słowami o Kornelu Morawieckim.

- Wybaczyłem szefowi "Solidarności Walczącej" bo po chrześcijańsku należy to zrobić, a co oni z niego robią? Bohatera. A on w środku, Stan Wojenny, atakują nas ze wszystkich stron - a on kozak zakłada Solidarność Walczącą. Co to było? Zdrada, zdrajca - taka jest prawda. Wybaczamy mu to - mówił były prezydent.

O nadchodzących wyborach: "Pan Bóg daje krzyż na miarę wielkości, nam dał wieki krzyż i mam nadzieję, że sobie poradzimy. Wierzę, że jeszcze tym razem kartką wyborczą zrobimy porządek w kraju, bo jak tego nie zrobimy, to będzie coraz gorzej coraz trudniej".

***

- Czy ja dobrze widziałem, że po nazwaniu Kornela Morawieckiego zdrajcą nastąpiła burza oklasków? No to politycy KO mają z czego się tłumaczyć - mówi dziennikarz Maciej Bąk (Radio Zet).

- Zapraszanie Lecha Wałęsy na konwencję to proszenie się o kłopoty. Legendy świetnie wyglądają na pomnikach. Gorzej, gdy zabierają głos... - reaguje Konrad Piasecki (TVN24).

Dr Marek Migalski (politolog): Nazwanie Kornela Morawieckiego, w dzień po jego pogrzebie, zdrajcą, jest oburzające i niedopuszczalne. Nieludzkie, głupie i haniebne.

Michał Adamczyk ("Wiadomości" TVP): Kornel Morawiecki nigdy nie poszedł na żaden układ z SBekami. Co robi Lech Wałęsa? W ohydnych słowach, dzień po pogrzebie, atakuje założyciela Solidarności Walczącej. Na konwencji PO.

- (...) Od długiego czasu wizerunek Matki Bożej na marynarce byłego prezydenta jest profanowany jego postawą i słowami - napisał na Twitterze proboszcz Daniel Wachowiak.

Przemysław Szubartowicz (publicysta): Prominentni symetryści znów postanowili zatańczyć w takt pisowskiej narracji i ogłosili, że Wałęsa popsuł kampanię. Czyżby pierwszy raz w życiu słyszeli byłego prezydenta? Przecież wiadomo, że zwolennicy legendy „S” cenią go właśnie za nieprzewidywalność, nonkonformizm i odwagę. Wałęsa trzeźwo, że nawet jak opozycja zdobędzie większość, to PiS nie będzie chciało oddać władzy. Dawniej powiedzielibyśmy, że to fantasmagorie, ale po tym, co wyprawiali przez 4 lata, taki scenariusz nie jest nieprawdopodobny. Tak się rodzą dyktatury przebrane za demokrację.

          Popierasz księdza - kciuk w górę!


+ 45
- 930

Polub Polityczek.pl