aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasldepdlpdedeeeee.jpg

Były duchowny prof. Tadeusz Bartoś wypowiedział się na temat swojej drogi dojścia do prawdy na temat Kościoła katolickiego.

Prof. Bartoś umieścił w mediach społecznościowych wiadomość od jednego z internautów:

"Bardzo proszę o odpowiedź, jak to się stało, że przez tyle lat dorastania do wiary, dorastania do Powołania kapłańskiego, trwania w kapłaństwie, we wspólnocie zakonnej, partycypując w szafowaniu Sakramentami nie dostrzegł Pan zła i hipokryzji, które stało się Pana udziałem. Ja nie oceniam takiej postawy, sam jestem człowiekiem wielkiej ułomności, ale nie potrafię zrozumieć tak ogromnego przeskoku intelektualnego z jednej skrajności w inną. Tak naprawdę, po ludzku, współczuję Panu jego zagubienia, ponieważ dla mnie głęboko subiektywnie, ten świat nienaznaczony przez Boga pozostaje koszmarem w żaden sposób niekorespondencyjnym z wielkością nadaną ludzkiemu stworzeniu. Oczywiście mogę się mylić, wszystkiego dobrego."

Odpowiedź prof. Bartosia

Moja ewolucja w widzeniu Kościoła katolickiego być może zaczęła się na początku XXI wieku. Dziś mamy 2019 rok, więc proces ewolucji trwał kilkanaście lat. Nie było nagłego przeskoku. W powieści Mnich opisałem, w jaki sposób wkręca się młodych ludzi w system katolicki. Bardzo wiele elementów tego wkręcania to metody, jakie stosują sekty. W wieku 20 lat o tym nie wiedziałem, że jestem wkręcany w sektę. Ale w pewnym momencie przeczytałem książkę o psychomanipulacji w sektach i zauważyłem, że wiele tych metod znam z autopsji, byłem ich ofiarą. Wyjście z sekty musi mieć i zawsze ma charakter radykalnego zwrotu. Trudno będzie wspominać dobre strony czasu pobytu w sekcie.

Raz jeszcze zachęcam do przeczytania Mnicha, trudno mi to teraz wszystko powtarzać. Napisałem poza tym dziesiątki artykułów i kilka książek na temat KK. Zawiera się tam argumentacja, a nie jak pan sugeruje jakieś wyłącznie emocjonalne odreagowanie. Na promocji książki Sodoma St. Obirek mówił, że w ogóle nie widział opisywanego w tej książce problemu. A był Obirek przełożonym, studiował w Rzymie, człowiek światowy. F. Martel wyjaśnia mu, dlaczego to naturalne, że nie widział problemów opisanych w książce Sodoma. Warto zajrzeć do internetu, promocja odbyła się w Agorze. Wyraża Pan pewną pretensję, że ktoś czegoś nie widzi, a później zobaczy. Ja raczej wyrażałbym pochwałę, że nie widział, a zobaczył, że pranie mózgu nie było skuteczne, że nie jest skuteczne, że system zorganizowanego oszukiwania nie jest doskonały.

Przed książką Sodoma ani ja, ani Pan, ani większość ludzkości nie znała mechanizmów funkcjonowania sieci gejowskich - molestowanie przez kardynałów żołnierzy gwardii watykańskiej, organizowanie przez kardynałów homoseksualistów orgii pod osłoną immunitetu dyplomatycznego, wynajmowanie męskich prostytutek przez kler, cały system zorganizowanej seksualnej przestępczości - w Watykanie. Przed demaskacją zorganizowanego systemu ukrywania pedofilii w KK opinia publiczna nie wiedziała nic o tym. Znacząca liczba kleru nie wiedziała o tym, bo nie po to jest zorganizowany system ukrywania, żeby wszyscy o nim wiedzieli. Takie życie, z niewiedzy przechodzimy do wiedzy - oby!

***

- Można by powiedzieć, że na szczęście się to Panu udało! Gdyby nie te Pana osobiste zmagania, wiele informacji dzisiaj nie docierałoby do nas, w tym również, a nawet przede wszystkim do wiernych Kk. Nie byłoby powodów, aby nad czymś podumać, rozważyć, zwrócić uwagę, rozpoznać w sobie bezmyślny automatyzm w wielu aspektach wiary. Pana krytyczny duch i merytoryczny wkład! Wsparty osobistym doświadczeniem ma duże znaczenie. Pana krytycy, by coś odpowiedzieć, z reguły koncentrują się na tej niby „zdradzie” i robią jakieś osobiste wycieczki, bo niestety merytorycznie zawsze jest szach-mat. Powinien Pan się jeszcze częściej odzywać. Szczególnie dzisiaj! - zareagowała na słowa prof. Bartosia jedna z internautek. 

30816422648_f0f66a187f_b_1.jpg

         Popierasz Bartosia - kciuk w górę!


+ 1290
- 23

Polub Polityczek.pl