aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaapededldlpdlrrfrrrr.jpg

Pisarka Maria Nurowska nie zasiądzie w Senacie po jesiennych wyborach. Artystka zebrała wymagane 2000 podpisów, jednak część z nich okazała się nieważna.

Nurowska o PIS i starcie do Senatu

Dzień 4 września odsłonił mi Polskę taką, jaka ona teraz jest. Nieporównywalna z żadną ze swoich odsłon. Trochę wzięła z tej przedwrześniowej - jeśli chodzi o margines faszyzujący, trochę z PRL-owskiej, która rozdaje kiełbasę dołom społecznym, aby siedziały cicho i pewnie nadal by trwała, gdyby nie zabrakło tej kiełbasy. Różnica jest taka że przedtem inteligencja miała swoje wyraźne miejsce, ze władza mimo wszystko musiała się z nią liczyć, a nawet bała się jej. Teraz za sprawa jednego człowieka opętanego wizją państwa, jaka powstała w jego głowie - cham zyskał poczesne miejsce w tym państwie i brudnymi metodami niszczy elitę że wspomnę aferę w Ministerstwie Sprawiedliwości. Po co ta elita! Tylko zawadza! ZA PRL-u użyto przeciw niej czołgów, teraz wyjechały na polskie drogi cysterny - ściślej szmbiarki - którymi Kaczyński będzie oblewał opozycję.

Jako kandydatka do Senatu z list KO zebrałam 2100 głosów, co okazało się zbyt mało, gdyż Komisja odrzuciła 200 błędnie wypełnionych. A dlaczego? Bo nikt przedtem tego nie sprawdził odbierając od wolontariuszy, bo te listy do mnie nie dotarły, ja tylko przekazywałam swoje. Bo właściwie zostałam sama. Bo działacze PO mi nie pomogli. Pomagali mi KOD-owcy, dwaj! Ale jeden potem wyjechał... Miał przyjechać Schetyna, ale przesunął przyjazd...ZOSTAŁAM SAMA i muszę wziąć to na siebie, że mandat dla KO przepadł...

aaaaksoekrokfofkrofrofrrrr.jpg

***

Na słowa pisarki zareagował ks. Kazimierz Sowa.

- Pani Mario! Pani wpis odsłania przykrą prawdę o niedojrzałości tzw. elit opozycji, które widzą problem wszędzie tylko nie w sobie. Proszę już nic nie pisać i nie obrażać przy tym ludzi. Zawiedzeni to mogą być jedynie wyborcy KO, którzy ze względu na błędy Pani sztabu czy współpracowników oraz całkowite oderwanie się Pani od rzeczywistości nie będą mieli na kogo zagłosować -  napisał duchowny na Facebooku.

- Panie Kazimierzu, na jakiej zasadzie Pan mnie poucza? I o jakich ludziach, których ja obrażam, pan pisze? To ja byłam obrażana, kiedy starałam się o podpisy. Nauczyciel z Poronina o mało mnie nie pobił. Zarzucono mi też, że chcę zdobyć pesel, aby wziąć sobie kredyt! Włożyłam wiele wysiłku w to, aby przygotować się do walki o ten mandat. Umówiona byłam na spotkania, miałam zaklepane terminy... I rozczaruję Pana, będę pisała, ilekroć poczuję taką potrzebę! - odpowiedziała Sowie Nurowska.

Do rozmowy dołączyła się także reżyserka Agnieszka Holland, która wstawiła się za Nurowską.

- Kiedy lider partii proponuje nie politykowi reprezentowanie koalicji w wyborach do Senatu, powinien wspomóc go choćby minimalnie. Zrzucił ten niemożliwy do wygrania okręg na niedoświadczoną politycznie pisarkę, która na dokładkę nie jest z tego regionu, nie ma tam rodziny, przyjaciół z młodości, kontaktów, nie wyposażając w minimalny do zdobycia podpisów aparat. Gdyby wystawił tam działacza swej partii, miałby na koncie przegraną. Wystawiając kandydatkę obywatelską, sam się nie ubrudził, a skompromitował idee kandydatów obywatelskich, która generalnie nie jest mu bliska: woli politykę partyjnych układów - ocenia Holland działania Grzegorza Schetyny. 

          Popierasz Nurowską - kciuk w górę!


+ 865
- 201

Polub Polityczek.pl