bydp4adb4p1rd8q927yyua73foao3tqn.jpg

Co się dzieje z księdzem, który postanowi zakomunikować swoim przełożonym, że znajomy mu "wysoki" duchowny jest pedofilem? Opisuje dziennikarz Stefan Sękowski (zastępca redaktora naczelnego Nowej Konfederacji i współpracownik tygodnika „Do Rzeczy”).

Dziennikarz Jacek Sękowski opisał przypadek ks. Jacka Stępczaka. Duchowny postanowił poinformować Stolicę Apostolską o możliwości popełnienia przestępstwa seksualnego przez abp Juliusza Paetza.

- Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego film o pedofilii w Kościele muszą robić bracia Sekielscy i dlaczego demaskatorskich materiałów na ten temat nie piszą np. dziennikarze "Gościa Niedzielnego" lub "Niedzieli", opowiem Wam historię ks. Jacka Stępczaka.

Ks. Stępczak był redaktorem naczelnym "Przewodnika Katolickiego" wydawanego przez w uproszczeniu archidiecezję poznańską. W 2001 roku napisał z kilkoma innymi księżmi i jednym świeckim list do delegatów episkopatu na Synod w Rzymie o tym, że abp Juliusz Paetz molestuje kleryków. Biskupi sprawę olali, a informację o aferze musiała do Jana Pawła II przemycić Wanda Półtawska. Gdy mleko się rozlało i o sprawie napisała "Wyborcza", ks. Stępczak odmówił publikacji na łamach "PK" listu w obronie abp Paetza. Wtedy został przezeń zwolniony ze stanowiska, zakazano mu posługi na terenie diecezji i wysłano na misje do Zambii, gdzie zaraził się malarią. Wyjeżdżając na misje "skruszony" ks. Stępczak opublikował samokrytykę, w której pisał: "popełniłem bardo poważny błąd działając na szkodę Kościoła, a zwłaszcza burząc dobre imię ks. abpa Juliusza Paetza, ówczesnego Metropolity Poznańskiego". Diabli wiedzą, jak go do tego nakłoniono. No więc tak to wygląda - opisuje dziennikarz w mediach społecznościowych historię, w której Kościół tuszował pedofilię hierarchy.

uid_e989cd63300e5693d37f7f9c3f3673441557631946469_width_907_play_0_pos_0_gs_0_height_515.jpg
               Bronisz Kościoła - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl

Komentarze obsługiwane przez CComment