aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaalsrfgggg.jpg

Mecenas Roman Giertych postanowił napisać list do premiera Mateusza Morawickiego w związku z aferą szefa Najwyżej Izby Kontroli - Mariana Banasia.

Politycy PiS od kilku tygodni głową się jak odwołać szefa NIK, który nie chce zrezygnować z zajmowanego stanowiska.

- Jeżeli się tak nie stanie, to mamy również plan B w tej sprawie - deklarował premier Morawiecki odnośnie Mariana Banasia.

Plan B ma zakładać zmianę konstytucji, jednak do tego potrzebne byłoby porozumienie PIS-u z politykami opozycji w Sejmie.

Najprostszym rozwiązaniem byłoby, aby Marian Banaś, podając się do dymisji, wskazał swojego tymczasowego następcę, który mógłby sprawować tę funkcję bez ograniczenia czasowego.

- Jeżeli Banaś nie podaje się do dymisji i w związku z tym zwalnia się z pracy jego syna, to mamy do czynienia z działaniami mafijnymi. Nie bronię Mariana Banasia, ale jeżeli PiS ma coś do niego, to niech załatwia to z nim, a nie czepia się rodziny. Jeżeli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to ws. Banasia dużo do powiedzenia ma Ziobro, ale myślę, że decyzje zapadają na Nowogrodzkiej i to Jarosław Kaczyński o wszystkim decyduje, bo jest "ojcem chrzestnym" tej organizacji i on mówi co ma się wydarzyć - wypowiada się poseł Lewicy Razem Andrzej Rozenek

List Giertycha

"Plan B. Banaś na Prezydenta!

List do premiera Morawieckiego.

Szanowny panie Premierze! Powiedział Pan, że w razie gdyby Marian Banaś nie poddał się łaskawej aczkolwiek stanowczej woli prezesa i odmówił podania się do dymisji, to wówczas Pan ma plan B. Wiem, wiem panie Premierze, że nikt Pana poważnie nie traktuje i ludzie powszechnie uważają Pana za popychadło Kaczyńskiego, które może najwyżej po raz kolejny nakłamać, ale jednak ze względu na funkcję premiera RP, którą przed Panem sprawowało wielu porządnych ludzi, warto jednak mieć poczucie odpowiedzialności za słowo. Dlatego postanowiłem pomóc Panu i wymyśliłem realny plan B. Nie wierzę bowiem w to, aby opozycja pomimo budzących litość najtwardszego polityka skomleniach z prośbą o pomoc i o głosy przy ewentualnej zmianie Konstytucji pozwalającej odwołać Banasia, była skłonna zmieniać z Wami Konstytucję. Dlatego realny plan B jest panie Premierze inny. PiS musi zgłosić Banasia na Prezydenta! Pozornie pomysł wydaje się nierealny (ale czyż realnym jest prośba o pomoc do PO?), ale za Jego kandydaturą przemawiają ważkie argumenty.

Po pierwsze odejdzie wówczas z NIK. Inaczej go nie wyrzucicie i będzie Was kontrolował do bólu.

Po drugie wszyscy Dudzie zarzucali niesamodzielność, a Banaś jedyny jest w PiS, który się prezesowi postawił i wygrał.

Po trzecie Banaś jest niezależny finansowo i może trochę kampanię sam sfinansować.

Po czwarte ludzie Banasia kochają, bo w jego pokojach odpoczywali po ciężkiej pracy przy budowie aut elektrycznych.

Po piąte Banaś to szczęściarz (podarunki z kamienic rzadka to bowiem sprawa), a szczęście w polityce jest niezbędne.

Po szóste Banaś się nagłośnił jako mało który z polityków PiS.

Po siódme Banaś ma piękne zdjęcie z Dudą, które się na bilbordach podpisze: "Poparliście mnie, to poprzyjcie i Banasia". I kampania gotowa.

Te wszystkie argumenty muszą przeważyć. Andrzej Duda może będzie trochę niezadowolony, ale obiecacie mu ambasadora w Szwajcarii, to chętnie pojedzie. A jak żal będzie prezesowi ambasady dla niego, to kupicie mu za partyjne pieniądze Skipasa na cały sezon. Utuli się wówczas w bólu.

Tak więc panie Premierze póki prezes w szpitalu niech Pan ogłosi nową kandydaturę i pokaże, że jest Pan niezależny. Jak Jarek wyjdzie ze szpitala to się ucieszy, że Pan taki zaradny i wymyślił rozwiązanie problemu, którego nawet prezes nie dał rady rozwiązać.

Zawsze życzliwy, Roman Giertych". 

     Popierasz Giertycha - kciuk w górę!

+ 1181
- 11

Polub Polityczek.pl