aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasdkfrggg.jpg

Filozof Halina Bortnowska skrytykowała pomysł budowy wielkiego łuku triumfalnego w Warszawie z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej.

- Sam osobiście też wpłaciłem środki na fundację, która zbiera środki na jego budowę, bo uważam, że łuk triumfalny ku czci Bitwy Warszawskiej byłby godnym upamiętnieniem - mówił kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki, któremu wtórował a mediach społecznościowych poseł Kazimierz Smoliński: "Nie dziwi mnie opór części opozycji przed postawieniem łuku triumfalnego dotyczący Bitwy Warszawskiej 1920. My byśmy patrzyli na niego z dumą, oni jako symbol ich klęski" - napisał polityk na Twitterze atakując opozycję. 

Zażartą przeciwniczką pomysłu budowy "łuku" jest pisarka Maria Nurowska. - Jako córka legionisty i uczestnika wojny z bolszewikami, protestuję przed stawianiem Łuku Triumfalnego w Warszawie przez środowisko pisowskie, które już zdążyło zeszpecić Plac Piłsudskiego nieudanym pomnikiem w kształcie schodów i toporną sylwetką, która w niczym nie przypomina zmarłego prezydenta - wypowiada się uznana pisarka.

Na temat planów rządzących postanowiła zabrać glos także filozof Halina Bortnowska, zdaniem której pieniądze na budowę pomnika/łuku można by przeznaczyć na zupełnie inny cel.

"Nie mogę się pogodzić z perspektywą budowy łuku tryumfalnego dla uczczenia stulecia bitwy warszawskiej 1920. Żadna wojna nie jest tryumfem człowieczeństwa! Pora jest to uznać! Rozpaczliwym wysiłkiem ocalona została Polska stojąca w progu odbudowy życia państwowego. W tym fakcie łatwiej mi dostrzec CUD niż tryumf. Społeczeństwo długo widziało w bohaterskim ocaleniu cud Bogarodzicy. To oczywiście interpretacja mistyczna, podkreślająca romantyczny nurt przeżywania dziejów. Myślę, że wielu do dziś tak czuje, zachowało gotowość dziękowania za cud. Wolę myśleć, że uratowaliśmy samych siebie, dzięki zaangażowaniu ludzi, którzy zdobyli się na niesłychany wysiłek bojowy. Uratowaliśmy się, odepchnęliśmy śmiercionośną nawałę. To dobrze, to niezwykle ważne. Ale to nie „tryumf”.

Nasi ginęli, bo było trzeba. Zabijali też z potrzeby – groźnych, ale jednocześnie żałosnych przeciwników, trapionych epidemiami, zdezorientowanych, poganianych dalej i dalej. Cóż „tryumfalnego” w zabijaniu? Zamiast pompatycznych pomników uczcijmy stulecie. Jak uczcić rocznicę doniosłego wydarzenia? Moim zdaniem, a zapewne zdaniem wielu, odłożone miliony przeznaczyć na rocznicową kampanię zdrowia. Trzeba by zwiększyć liczbę kształcących się w zawodach medycznych. Byliby to stypendyści 1920: grupa tych, co postanowili przyjąć powołanie do walki o zwycięstwo życia, tam, gdzie tylu ludzi z tamtego pokolenia oddało życie".

Na temat pomnika upamiętniającego Bitwę Warszawską zdążył wypowiedzieć się także wiceminister kultury Jarosław Sellin, który zapowiada, że pomnik prawdopodobnie stanie na pl. Na rozdrożu.

- Będzie bardzo widoczny. To będzie znaczący pomnik, jest szansa, że powstanie. (...) Mamy do czynienia z wydarzeniem ważnym nie tylko dla Polski, dla Europy, ale i dla całego świata. To było uratowanie cywilizacji zachodu przed totalnym barbarzyństwem. To był wielki triumf całego narodu. Prawie bez pomocy odparliśmy atak na całą cywilizację - mówił polityk w programie "Kwadrans polityczny" (TVP1).

       Popierasz Bortnowską - kciuk w górę!


+ 972
- 15

Polub Polityczek.pl