aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakoedkeodkeodkededd.png

Redaktor naczelny Newsweeka Tomasz Lis skomentował najnowsze obietnice rządu Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi.

Obietnice PiS

* Na koniec 2020 r. płaca minimalna ma wynieść 3000 zł,

* Na koniec 2023 r. - 4000 zł.

* Podwójna "trzynastka" dla emerytów w 2021.

* Równe dopłaty dla rolników.

Powołanie funduszu modernizacji szpitali i funduszu inwestycji w szkoły. Program 100 obwodnic miast. Kolej+, czyli remonty 150 dworców. Obniżka podatków. Podniesienie ryczałtu dla małych i średnich przedsiębiorstw z 250 tys. euro do mln euro, a w przyszłości do dwóch mln euro. ZUS dla przedsiębiorców wyliczany w zależności od dochodów. Dokończenie ataku na niezależność wymiaru sprawiedliwości.

***

Borys Budka (Koalicja Obywatelska): Tak, to jest hattrick. Tyle że do własnej bramki. Propozycja narodowo-socjalnego wszechwładnego państwa, które sięga coraz głębiej do kieszeni obywateli, by spełniać populistyczne obietnice. To już nie jest groźba greckiego kryzysu, to kopiowanie pomysłów, które doprowadziły do bankructwa np. Wenezuelę.

- Gwałt na prawach ekonomii i arytmetyki bywa bardziej ryzykowny niż gwałt na konstytucji, bo jego skutków nie jest w stanie powstrzymać ani prokuratura, ani służby specjalne - komentuje obietnice wyborcze PiS ekonomista prof. Leszek Balcerowicz. 

Komentarz Lisa

Szubienica na kredyt. Pan Kaczyński, jako wielki znawca instytucji rodziny, wyłożył nam wczoraj jaka rodzina jest dobra, a jaka nie. Wykazał tym niejaki tupet, bo tylko ktoś wybitnie nierozgarnięty nie zauważyłby, że wykładowca nie jest w tej dziedzinie najlepszym wzorem.

Może więc i panu Kaczyńskiemu przydałaby się lekcja o dobrej rodzinie. W dobrej rodzinie, w każdej, nie tylko takiej, którą za dobrą uznaje pan Kaczyński, wydaje się tyle ile się ma, plus oczywiście bierze się kredyty i pożyczki. Ale jeśli dorośli w rodzinie są rozsądni, to pilnują, by były to kredyty i pożyczki, które można spłacić. Kaczyński jest właścicielem państwa i decyduje o wszystkim, ale nie zachowuje się jak odpowiedzialny ojciec rodziny, lecz jak szuler. Wypłaca ludziom zaliczki z ich pensji, mówiąc, że to prezenty od niego. Obiecuje im podwyżki, sugerując, że jest ich dobrodziejem, ale nie mówi, że te podwyżki płacą inni. Nie informuje też, że tych, którzy podwyżki mają dać, na te podwyżki w większości przypadków nie stać. Albo więc zwolnią ludzi zanim dadzą im podwyżki albo pójdą z torbami. A wtedy ludzie stracą to co mają, pracę i nie tylko, zanim zostaną obdarowani.

Naród zakłada sobie na szyję stryczek, nie wiedząc, że taka jest cena utrzymania przez Kaczyńskiego władzy. A ponieważ ludzie nie wiedzą, połowa z nich klaszcze,bo kto nie lubi podwyżek. Gdy wszystko już się zawali, bo zawalić się musi, rządzić będzie ktoś inny. Albo Kaczyński powie, że ktoś źle realizował jego pomysły. A potem, gdy ludzie długo, bardzo długo będą cierpieć, przez lata z rozrzewnieniem będą wspominać jak dobrze było za Kaczyńskiego.

           Popierasz Lisa - kciuk w górę!


+ 2014
- 295

Polub Polityczek.pl