aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasplwdeddddeeedddd.jpg

Poeta Marcin Zegadło zareagował na słowa wypowiedziane przez biskupa Ignacego Deca w czasie pielgrzymki Radia Maryja na Jasnej Górze.

- Przez nasz kontynent europejski przesuwa się dzisiaj nowa fala agresji na chrześcijaństwo - neomarksistowska, liberalno-lewacka. (...) Dziś znowu znajdujemy się w rzeczywistości jakby potopu, już nie szwedzkiego czy bolszewickiego, ale ideologicznego zalewającego Polskę głównie od Zachodu. (...)  Mówimy „nie” szkodliwej dla rodziny i narodu ideologii gender, mówimy nie" dla liberalizmu moralnego, zawartego w programach środowisk LGBT, mówimy "stop" dla seksualizacji dzieci, mówimy "nie" dla związków partnerskich - wypowiadał się bp Dec.

Piotr Kupś (bloger, Ruch Wku***onych): Ten w śmiesznej czapce, mówiący, że katolicy nie zgadzają się na Marsze Równości to niejaki biskup Dec, który chronił pedofilii w sutannach przed odpowiedzialnością karną.

Jerzy Bakłażec (filozof): Trwa kampania, w której dominujący i uprzywilejowany katolicyzm przedstawiany jest jako ofiara wrogich ataków. Nadawanie fikcji statusu prawdy poprzez częste powtarzanie może kojarzyć się z praktyką systemów totalitarnych, ale to religie jako pierwsze zbudowały na tym swój sukces.

Zegadło o słowach Deca

(...) Klasyczna narracja oblężonej twierdzy, nic nowego, nuda, sztampa, kazanko ściągnięte z netu. Lekko podrasowane. Robota dla stażysty. Ogólnie, katofaszystowski bełkot i język podziałów. Pinochet i Franco byliby poruszeni.

To zabawe. Jeżeli wysoki funkcjonariusz hierarchii Kościoła Katolickiego zarzuca komuś demoralizację to albo jest cynikiem, albo jest kompletnym zjebem. Stawiam na cynizm. To trochę tak, jakby Escobar zarzucał komuś, że ten ktoś ćpa kokę i poprawia ziołem. Jazda bez trzymanki pod flagą biało-czerwoną. A wszystkiemu z powagą przysłuchują się zastępy pisowskich aparatczyków, jeden bardziej wierzący od drugiego, a już najbardziej wierzący jest ten bankowiec, który został premierem, i wtedy nagle przypomniało mu się, że ma sumienie, tylko że nie bardzo wie, jak się tej abstrakcji używa, dlatego na wszelki wypadek zawierza co tam ma pod ręką Jasnogórskiej Pani. Ministrowie, premierzy, aktyw partyjny, sterczą tam tam jak początkujący ministranci, a o wszystkim i tak zdecyduje ksiądz proboszcz. Zamiast świeckiej republiki w ofercie mają wyłącznie prowincjonalną parafię. "Boże coś Polskę..." Taka jazda.

            Popierasz Deca - kciuk w górę!


+ 93
- 1152

Polub Polityczek.pl

Komentarze obsługiwane przez CComment