aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakowkssokwswsww.jpg

Profesor Jan Hartman wypowiedział się na swoim blogu na temat nowego ugrupowania Roberta Biedronia.

(...) Robert Biedroń podąża drogą Janusza Palikota, nie ma żadnych wątpliwości. Działa bardzo podobnie i adresuje swój przekaz do tych samych ludzi, zwanych do niedawna „sierotami po Palikocie”. Palikot z pewnością inspiruje dziś Biedronia, choć nie wiem, czy Robert jest jego alter ego.

(...) Podobnie jak Palikot Biedroń stawia na własną charyzmę i uskutecznia projekt populistyczno-wodzowski. Podobnie też jak Palikot występuje z progresywnym programem, którego woli nie identyfikować z lewicowością, aby nie zniechęcić ludzi uczulonych na słowo „lewica”. W końcu podobnie jak Palikot Biedroń idzie drogą wskazaną przez spindoktorów, zresztą bardzo konwencjonalną: chwytliwe hasła (na ogół zresztą bardzo słuszne), plebiscytowe „układanie programu”, wielkie efektowne konwencje, mało kojarząca się z polityką nazwa, jawny populizm.

Wiele grzechów popełnił Robert Biedroń w ostatnim czasie i wiele kolejnych zapowiada. Sprawa jest poważna, bo jeśli paskudny symetryzm Biedronia, moralnie zrównujący reżim Kaczyńskiego z opozycją, oraz separatyzm i niekoalicyjność jego ugrupowania utrzymają się do wyborów, to w rezultacie Wiosna może okazać się najsilniejszą bronią PiS, dzięki której utrzyma się on u władzy po wyborach. Tak jak w 2015 r. otrzymał tę władzę z rąk kompletnie nieodpowiedzialnych polityków lewicy, na czele z Millerem i Palikotem.

To realne zagrożenie, bo populistyczni politycy, tacy jak Palikot czy Biedroń (piszący program „z tego, co mówią ludzie”), kierują się kalkulacjami i sondażami. Obawiam się, że Robertowi Biedroniowi (Robertowi Palikotowi, chciało mi się napisać…) najbardziej zależy na tym, żeby mieć w Sejmie 40-osobowy klub, którym będzie rządził twardą ręką, niż na obaleniu reżimu. Ale jak będzie można zostać wicepremierem, to kto wie, może łaskawie dołączy do wielkiej koalicji.

Przypuszczam, że Robert Biedroń, z miesiąca na miesiąc coraz wyżej wzlatujący na Ikarowych skrzydłach w przestworza samouwielbienia, powtórzy historię swego mentora Janusza Palikota. Zrobi te 8-10 proc., częściowo kosztem PO, SLD i PiS, a częściowo łowiąc w nieaktywnym dotychczas elektoracie, a potem zacznie się rozpadać. Rozpadać z powodu niejednolitości światopoglądowej własnych kadr i elektoratu, z powodu własnego narcyzmu, który szybko prowadzi do autorytaryzmu, autodestrukcji i paranoi, a także z powodu braku poważnych ludzi, którzy chcieliby tworzyć z nim poważną partię.

(...)Janusz Palikot omal nie wyciął SLD z Sejmu. W 2011 r. lewica dostała tylko 8 proc. (Ruch Palikota 10 proc.). Dziś sytuacja SLD, macierzystej partii Roberta Biedronia, jest znacznie gorsza – wystarczy, żeby Wiosna odebrała SLD 1-2 proc., by zepchnąć ją pod próg wyborczy. Jeśli Biedroń zabije SLD, to nie po to, by stworzyć nową, lepszą lewicę. Będzie to zabójstwo popełnione przez małpę z brzytwą – przypadkowe i bez sensu. No ale co go to obchodzi, prawda?

A swoją drogą, cóż za głupia nazwa: Wiosna. Jak to będzie się mówić? „Głosuję na Wiosnę”? No nie. Wszyscy wiedzą, że będzie się mówić: „Głosuję na Biedronia”. Dziękuję, politycznych bożków mam już po dziurki w nosie.

         Popierasz Hartmana - kciuk w górę!

Polub Polityczek.pl

Komentarze obsługiwane przez CComment